Gdzie się zatrzymać w Rzymie, gdzie jeść i jak się przemieszczać — mój luźny, praktyczny przewodnik z wyjazdu
W Rzymie spędziliśmy kilka dni i od razu wiedziałem, że chcę mieć wszystko blisko, żeby jak najwięcej zobaczyć na nogach. Poniżej spisałem to, jak faktycznie wyglądało u nas: nocleg, jedzenie, dojazd z lotniska i codzienne poruszanie się po mieście. Bez nadęcia, jakbym opowiadał znajomemu po powrocie.
Transport z/do lotniska Fiumicino
Transport z Fiumicino okazał się naprawdę bezproblemowy. Na lotnisku są stanowiska busów różnych przewoźników — od miejskich po prywatnych, mniejszych i większych (np. Terravision). My mieliśmy wykupione bilety dla całej rodziny online dużo wcześniej na bus Terravision — przez internet jest taniej niż na miejscu — ale uwaga: trzeba być przy stanowisku odpowiednio wcześnie.
To, że masz bilet Terravision na konkretną godzinę, nie oznacza gwarantowanego miejsca. W jedną stronę, z lotniska do Rzymu, weszliśmy bez problemu. Za to w drogę powrotną z Termini mieliśmy przygodę: byliśmy 5 minut przed planowanym odjazdem, a przed nami stała spora kolejka. Przed nami ok. 5 osób nie zostało wpuszczonych i my z trójką dzieci też — brak miejsc, mimo biletów. Nawet moja dość burzliwa interwencja nic nie dała. Na szczęście obok stał inny bus odjeżdżający 10 minut później, ale musieliśmy kupić nowe bilety — 55 EUR.
Nocleg — sprawdzony i bardzo blisko Koloseum
Znaleźliśmy super hotel dosłownie kilka minut spacerem od Koloseum i jeszcze bliżej Bazyliki na Lateranie: Feliz in Roma B&B przy Via di S. Giovanni in Laterano. Bardzo polecam. Pokoje są 2-, 3-, 4- i 5‑osobowe, a cena jest ze śniadaniem.
Śniadania miały spory wybór, ale to jednak nie jest „polskie śniadanie” — bardziej włoski klimat. Za to pokoje były bardzo czyste i estetyczne, a lokalizacja świetna. Co ważne: ten hotel znaleźliśmy nie na Booking, nie na innym portalu, tylko przeglądając Google Maps i szukając noclegu po mapie, dokładnie w miejscu, które nam pasowało.
Jedzenie — prosto, smacznie i bez kombinowania
Śniadania często robiliśmy „po swojemu”: szybki wypad do sklepu po bagietki, trochę szynki, sera i pomidory i było idealnie. Resztę posiłków jedliśmy na mieście. Prawie za każdym razem trafialiśmy do restauracji na ulicy, przy której mieszkaliśmy — bardzo dobre pizze, panini, makarony, a ceny naprawdę przyjazne.
Jeśli mam polecić jedno konkretne miejsce, to zdecydowanie: Trattoria Luzzi. Klasyk, który po prostu dowozi. Natomiast w drugą strone - czyli bliżej Lateranu polecam: Sangio' - L'Antico Forno - najlepsza pizza w mieście!
Komunikacja po mieście — pieszo, metro i trochę autobusów
Z naszego hotelu wszędzie było blisko, więc przez pierwsze dwa dni praktycznie wszędzie chodziliśmy pieszo. Dopiero trzeciego dnia, kiedy mieliśmy zaplanowany Watykan, wybraliśmy metro. Do stacji na Lateranie mieliśmy ok. 5 minut spacerem, kupiliśmy bilet 100‑minutowy i wysiedliśmy na stacji Ottaviano. Stamtąd do Placu św. Piotra jest jakieś 10 minut spacerem.
Innym razem korzystaliśmy z autobusów miejskich. Bilety kupuje się w specjalnych sklepikach, które są praktycznie wszędzie w Rzymie, ale mimo że mieliśmy bilety, nie udało nam się ich skasować — autobus po południu był tak zatłoczony, że nie dało się nawet dojść do kasownika. Taki urok rzymskich autobusów.
Byliśmy też w sklepach z zabawkami w centrum (szczególnie warto wejść do Hamleys Roma na via del Corso) — dzieciaki były zachwycone. Jeśli podróżujesz z dziećmi, naprawdę warto zrobić im taką małą niespodziankę.
Co najbardziej się opłaciło i co bym zrobił inaczej następnym razem
Gdybym miał streścić cały wyjazd w jednym zdaniu: dobra lokalizacja hotelu to jest coś w Rzymie. Serio – te kilka minut spacerem do Koloseum, do metra i do knajp robią gigantyczną różnicę, szczególnie z dziećmi.
Jedzenie wyszło nam idealnie bez kombinowania – albo szybkie śniadanie z marketu, albo trattoria/pizzeria dosłownie przy naszej ulicy. Luzzi i Sangio' L'Antico Forno weszły na listę „wracamy tu na pewno”. Poruszanie się po mieście? Pieszo wygrywa prawie zawsze. Metro i autobusy traktuj jako plan B – zwłaszcza autobusy, bo zatłoczenie potrafi być ekstremalne.
Podsumowując: wybierz nocleg blisko Koloseum/Lateranu, nie licz na cud przy busie na lotnisko, jedz prosto i lokalnie, a najwięcej kilometrów rób swoimi nogami. Reszta to już tylko przyjemność.